14 listopada 2017

Nawilżacz Rivere Black (RIV8019) - recenzja

Nawilżacz Rivere Black (RIV8019) jest produktem o wielkim uroku i pięknie prezentuje się na półce. 



Niestety na tym koniec zalet.

 Wymienna końcówka (umożliwiająca zmianę kierunku mgiełki) przy wymianie uszkadza zbiornik nawilżacza – plastik sypie się bardziej niż masa solna w wykonaniu mojego dziecka… 



powiedziałam trudno, obróciłam nawilżacz....
 W końcu działa i dalej jest piękny (o ile nie ogląda się go z bliska). 
Niestety po niecałych dwóch dniach leżąc w łóżku i czytając dziecku książkę zorientowałam się, że po kablu zasilającym spływa woda tworząc piękną kałużę naokoło listwy zasilającej.. 
wyobrażacie sobie moje przerażenie?!

Zdjęć kałuży nie posiadam niestety.
 Ale dobra.. źle założyłam, sprawdzę może jednak działa... włożyłam do miski żeby sprawdzić... 



Niestety dalej cieknie..Ale przecież to nie koniec tej historii..
W końcu sprzęt mam raptem tydzień – reklamacja rozwiąże problem. 
Prawda?

Otóż nie – serwis uznał, że uszkodzenie mechaniczne jest wynikiem upadku i reklamacji uznać nie może..

upadek nie miał miejsca, nawilżacz był używany zgodnie z przeznaczeniem i z zachowaniem odpowiedniej ostrożności, bo mam w zwyczaju dbać o swoją własność... niestety produkt wykonany z marnej jakości plastiku rozleciał się na kawałki przy wymianie końcówki...

Podsumowując 200zł wywalone w błoto… jak by piękny nie był to, jeśli jest nieużyteczny to trzymać na półce go nie będę. 

Pytanie czy to tylko ja mam wadliwy produkt czy może wszystkie takie są? Może dla własnego bezpieczeństwa stawiajcie go w jakiejś misce...

Dziękuję za uwagę – sprzętu nie polecam. 

10 listopada 2017

Pełnia szczęścia

Szukając, czytając i znajdując.... doszłam do wniosku, że aby osiągnąć pełnię szczęścia trzeba:

Zapragnąć minimalizmu i przeczytać parę książek na jego temat.
Następnie trzeba posprzątać korzystając z porad M Kondo i mając w głowie zasady minimalizmu.
Jesteśmy teraz na etapie "nie mam w domu nic!"
Możemy przejść dalej. 
W domu może już nie ma nic, ale przecież bałagan jest nie tylko w domu... należy kupić książkę self-reg, przeczytać i wdrożyć, a następnie kupić książki o hygge .... a i kupić świeczki. 
Dużo świeczek! 
Ale później wietrzyć, bo są trujące bardziej niż smog... 

Na koniec zostajemy w smogu, z dużą ilością książek, bo jak się okazuje nie ma ich w formie e-booków i zastanawiamy się czy sprzątać i oddać rzeczy, które kupiliśmy (ksiązki, świeczki, grube pledy, kominki itp...), czy może kupić oczyszczacze powietrza i jeszcze więcej świeczek...
Chyba jednak mi wystarczy kawa i odrobina czekolady....

mania_bmw4

Popularne posty

Moja lista blogów